Świętochłowice - Forum bez polityki

Apolityczne forum miłośników historii i kultury Śląska i Świętochłowic
Dzisiaj jest 04 paź 2022, 1:35

Strefa czasowa UTC+1godz.




Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 13 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1, 2
Autor Wiadomość
Post: 23 sty 2014, 12:22 
Offline
Użytkownik
Użytkownik
Awatar użytkownika

Rejestracja: 13 gru 2013, 6:50
Posty: 250
Prosze bardzo

Można się spierać, czy w 90-letniej historii chorzowskiego Ruchu - już w przyszłym tygodniu właśnie taką „okrągłą” rocznicę urodzin świętować będą czternastokrotni mistrzowie Polski - najlepszym napastnikiem „Niebieskich” był Gerard Cieślik, czy może Ernest Wilimowski. Niestety, nie sposób dziś liczyć na jakiekolwiek filmowe obrazy z boiskowych popisów tej dwójki; w telewizyjnych archiwach odnajdzie się pewnie niewiele rolek taśm z zapisem meczów Pana Gerarda. O spojrzeniu na maestrię „Eziego” - również ze względu na jego wojenne losy i życiowe wybory, przez które został wyklęty w socrealistycznej Polsce - możemy dziś jedynie pomarzyć. Filmowe kadry z jego meczami byłyby dziś doprawdy bezcenną pamiątką...

20 lat do siatki rywala

Podobnie, niestety, rzecz się ma z jeszcze jednym wielkim snajperem z Chorzowa. A właściwie z Wielkich Hajduk, bo przecież najlepsze lata piłkarskiej kariery Teodora Peterka przypadły na lata, gdy miejscowość owa, na terenie której działał Ruch, była jeszcze samodzielną gminą. „Mietlorz” - bo taki pseudonim przylgnął do napastnika „Niebiekich” przez lata jego gry w piłkę - snajperem wielkim był w każdym tego słowa znaczeniu. Raz - że natura nie poskąpiła mu wzrostu. 182 cm skutecznie zamieniał na kolejne gole, a przyłożenie głowy do piłki zagrywanej z lewej strony przez Gerarda Wodarza stało się wręcz firmowym zagraniem hajduczan, którego sława wykraczała daleko poza granice boisk przy ul. Kaliny, a potem - Cichej. I był wielkim piłkarzem. W 189 meczach ligowych zdobył dla Ruchu 154 bramki, które do dziś dają mu piąte miejsce w klasyfikacji wszech czasów polskiej ekstraklasy. Dzierży jednak samodzielnie parę innych rekordów snajperskich. Naprawdę niepowtarzalnych. Ot, choćby ten: w roku 1938 strzelał gole w czternastu kolejnych (!!!) ligowych spotkaniach „Niebieskich”. Rozpoczął 10 kwietnia, od dwóch trafień (głową oczywiście) do siatki Śmigłego Wilno. Zakończył ową serię 11 września, kiedy bramkarza Warszawianki pokonał z rzutu karnego. Zaliczył w ten sposób 19 trafień (w całym sezonie - 21 goli w 18 meczach). Jeśli do tego dołożyć dwa mecze z października 1937 roku, kończące rozgrywki tamtego roku, owa niezwykła strzelecka seria Peterka wydłuża się jeszcze o dwa spotkania, aż do szesnastu występów!

I drugie niewiarygodne i niepowtarzalne osiągnięcie. Swą pierwszą bramkę dla Ruchu zdobył jako niespełna 18-latek. 23 września 1928 roku pokonał bramkarza ŁKS-u w pierwszym występie w niebieskich barwach. Ostatnią - 25 kwietnia 1948 roku! Zagrał wtedy z konieczności - wobec kontuzji Henryka Alszera - przeciwko Lechowi Poznań. Jeden jedyny raz po wojnie, w wieku blisko 38 lat! I w swym „drugim debiucie” też strzelił gola! Nie ma w historii polskiej ekstraklasy drugiego zawodnika, który zdobywałby w niej bramki przez 20 lat!

Do tych faktów przyjdzie nam jeszcze powrócić w dalszych odsłonach opowieści o superstrzelcu. A że jest znaczącą postacią w dziewięćdziesięcioletniej historii klubu, warto odtworzyć jego pamiętnikarskie zapiski, po raz pierwszy opublikowane dokładnie pół wieku temu na łamach „Sportu Śląskiego”. Przez kilkanaście tygodni publikowaliśmy wówczas cykl pod hasłem „Ze wspomnień Teodora Peterka”. Powróćmy do ich fragmentów...

Dzieciaki z placu targowego

Miłość „Teo” do futbolu nie była (urodzonego 7 listopada 1910 roku w Świętochłowicach) przypadkowa. Jego ojciec, pochodzący ze Śląska Cieszyńskiego, kopał piłkę w klubie z Opawy. Był więc pierwszym piłkarskim nauczycielem syna, i był surowym recenzentem jego boiskowych postępów. Słowo „boiskowych” jest tu zresztą tylko przenośnią. W latach dwudziestych dzieciaki kopały przecież szmaciankę nie na boiskach, ale ulicach i podwórkach. Albo... placach targowych - tak jak ten w Świętochłowicach, dokąd biegał z kolegami mały Teoś. „Pewnego dnia zebrało się wokół nas kilku górników, wracających z pracy, i przyglądało się naszej grze. Oddałem silną bombę. Zamiast do bramki - trafiłem prosto w głowę jednego z widzów, zrzucając mu kapelusz. Był to młody górnik Wiktor Markiefka (po wojnie - przodownik pracy i poseł na Sejm), znany nam dobrze zawodnik Śląska Świętochłowice. - Jak się nazywasz? - zapytał ostrym tonem Markiefka, kiedy poprosiłem go o zwrot piłki. Wymieniłem swoje nazwisko z obawą, że pójdzie ze skargą do ojca. Ale Markiefka zabrał mnie na trening swojej drużyny. To był początek kariery” - tak brzmi jeden z pierwszych zapisków późniejszego reprezentanta Polski i króla strzelców naszej ekstraklasy, opublikowany w gazetowym pamiętniku.

Piechotą z proporczykiem

Żeby zrozumieć, co naprawdę znaczyło zaproszenie na trening seniorów, trzeba wyjaśnić specyfikę ówczesnego szkolenia. Trenerów brakowało nawet dla drużyn „dorosłych”, o zorganizowanym szkoleniu na poziomie trampkarzy czy juniorów można było tylko pomarzyć. Każdy z zawodników ligowych miał więc „pod opieką” młodziaka, który... nosił za nim walizkę ze strojem i butami, towarzyszył w wyjazdach na spotkania ligowe itp. W zamian za to po treningu pierwszej drużyny, dostawał szansę pokopania piłki. Z takich właśnie chłopaków klub tworzył zespół młodzików, rozgrywający później przedmecze przed spotkaniami ligowymi seniorów. I właśnie w takiej drużynie grywał w roku 1926 niespełna szesnastoletni Peterek. Jak się okazało, potyczka „jego” Śląska Świętochłowice z rówieśnikami Ruchu Wielkie Hajduki na zawsze miała odmienić losy sportowe „Mietlorza”, dając początek legendzie jednego z najlepszych snajperów ligowych.

W ekipie hajduckiej występowali znakomici zawodnicy, którzy za kilka lat mieli przejąć niepodzielne panowanie w polskiej piłce. Gerard Wodarz, Franciszek Zorzycki, Karol Dziwisz - ten zespół nastolatków miał na koncie już 29 zwycięstw w swej kategorii wiekowej! Mecz ze Śląskiem miał im dać trzydziesty z rzędu triumf. „Przymaszerowali z Wielkich Hajduk do Świętochłowic zwartą grupą w strojach sportowych. Towarzyszyła im liczna grupa zwolenników, a przed drużyną niesiono dumnie proporczyk klubowy. W porażkę Ruchu nikt nie wierzył” - pisał pół wieku temu Teodor Peterek. I to on właśnie swymi dwoma trafienia rzucił na kolana hajducką młodzież, jednocześnie otwierając sobie drogę na boisko przy ul. Kaliny (tam właśnie - do momentu wybudowania stadionu przy Cichej - rozgrywali większość swych meczów ligowych „Niebiescy”).

Zbesztany za… gola

Skusiło go nie tylko znakomite towarzystwo, ale i obietnica... nowych butów piłkarskich, jakie dostać miał z okazji przeprowadzki za miedzę. A obuwie futbolowe w tamtych czasach było prawdziwym rarytasem. Bezcennym wręcz dla młodego człowieka. Pierwsze buty kosztowały naszego bohatera.... solidne lanie ze strony taty. Ojcowska miłość i wiara w piłkarskie umiejętności syna nie obejmowała bowiem możliwości wymiany pary „korków” - do tego używanych - za... skrzypce, na których głowa rodziny grywała w wolnych chwilach. A taka właśnie była cena obuwia, jaką wyznaczył młodemu Teosiowi ówczesny bramkarz Śląska Świętochłowice!

Na pierwsze spotkanie w zespole juniorów Ruchu, Peterek musiał jednak poczekać do początku następnych rozgrywek, czyli do wiosny 1927 roku. W meczu ze Śląskiem Tarnowskie Góry został jednak ustawiony nie w roli środkowego napastnika - co odpowiadało mu najbardziej - ale środkowego pomocnika, wówczas nazywanego... stoperem. Nie przeszkodziło mu to jednak w zdobyciu trzech goli, z czego dwa padły... oczywiście po centrach Gerarda Wodarza. Ruch wygrał ostatecznie 8-0! Tydzień później - być może dzięki temu hat trickowi - Peterek dostał zaszczyt zadebiutowania w gronie seniorów „Niebieskich”. To było towarzyskie spotkanie ze Śląskiem Świętochłowice, będące... zapłatą za transfer zawodnika. W otoczeniu dorosłych graczy „Teo” wystawiony został tym razem na pozycji prawego pomocnika (przypomnijmy - grano wówczas w ustawieniu 1-2-3-5). I choć miał raptem 16,5 roku, i grał raczej w oddaleniu od bramki przeciwnika, zdołał swym niedawnym kolegom strzelić dwie bramki! Po tej pierwszej... Zresztą wczytajmy się w słowa samego Peterka: „Myślałem, że otrzymam pochwały ze strony kolegów. Tymczasem spotkało mnie rozczarowanie. Kapitan drużyny Koenig zwrócił mi uwagę na lekceważenie założeń taktycznych i zabronił zbytniego wysuwania się do przodu”!

Ruch wygrał ten mecz 4-0, a młodziak... wrócił do zespołu juniorów. „Aby ci się nie przewróciło w głowie - uzasadnił swoją decyzję Koenig” - wpisał do pamiętnika „Teo”. Na stałe piłkarzem pierwszej drużyny został dopiero rok później. 23 września, na stadionie 1.FC Katowice (słynny „hasiok” na ul. Kaliny w Hajdukach akurat poddawany był rozbudowie, która - wskutek braku funduszy - wlokła się niemiłosiernie), przeciwnikiem „Niebieskich” był ŁKS. Łodzianie już do przerwy prowadzili 4-0, po zmianie stron hajduczan stać było na ratowanie honoru w postaci goli Karola Frosta i właśnie Teodora Peterka. To początek nowego rozdziału w jego przygodzie z piłką... (cdn)

*„Ze wspomnień Teodora Peterka” (w oprac. A. Locha). „Sport Śląski”, 1960.

_________________
Silesius non Polonus


Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: 24 sty 2014, 21:15 
Offline
Moderator
Moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 16 gru 2013, 14:43
Posty: 819
fajne wspomnienia :) ;)

czekom na dalsze Lysy :D


Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: 01 lip 2016, 11:24 
Offline
Użytkownik
Użytkownik

Rejestracja: 30 cze 2016, 8:43
Posty: 51
A co polecacie osobie, która uwielbia wspinaczkę. Gdzie w regionie można się powspinać?
Wdzięczna byłabym też za takie namiary- http://www.e-horyzont.pl/marki/beal.html
Czasami warto coś najpierw sobie zobaczyć przed jego zakupem :)


Na górę
 Wyświetl profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 13 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1, 2

Strefa czasowa UTC+1godz.


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
cron
Technologię dostarcza phpBB® Forum Software © phpBB Group